Patrząc z perspektywy filozoficznej i językowej to chyba właśnie te dwa czasowniki wywołują największe zamieszanie. A skoro największe zamieszanie to znaczy, że… są wyjątkowe i bardzo często używane.
haben i sein czyli mieć i być + ich nietypowa odmiana.


Oprócz swoich podstawowych funkcji tworzą różne konstrukcje gramatyczne. Dlatego nazywane są również czasownikami posiłkowymi (pomocniczymi). W tej funkcji tracą one swoje podstawowe znaczenie.
O innych twarzach haben i sein za jakiś czas. Co za dużo to niezdrowo. Ale radzę opanować odmianę tych czasowników perfekcyjnie, bo będą one przy Tobie zawsze i wszędzie 😉