Cześć kochani, tydzień mnie tu nie było, ale pewnie rozumiecie sytuację… W niedzielę w nocy podróż – całkiem ok. W poniedziałek pierwszy dzień w pracy – bardzo przyjemny. Ludzie w pracy – fantastyczni. I tak oto wpadłam w przyjemno fantastyczny wir pracy. Dopiero wczoraj zatrzymała mnie myśl „Hola, Hola… A relax? Miasto poznaj dziewczyno!” I tak właśnie zrobiłam. Dzisiaj rano, po śniadaniu, bez ścisłego planu ruszyłam tramwajem w kierunku starego miasta. Cel był jeden: powłóczyć się uliczkami monachijskiego centrum.

A wszystko zaczeło się od Karlsplatz (Stachus), następnie Neuhauserstraße, Kaufingerstraße i znalazłam się na Marienplatz, a moim oczom wtedy ukazał się Neues Rathaus. Budynek wspaniały. Niestety na całym placu rozstawione były budki z jedzeniem, namioty i scena (pewnie trwały przygotowania do jakiegoś festynu), więc pełnej wspaniałości budowli nie ujrzałam. No trudno, z nadzieją, że następnym razem uda mi się pstryknąć fajne fotki poszłam dalej. Przyjemnie było, a pogoda tylko zachęcała by rozkoszować się urokami miasta (zerknijcie na zdjecia)

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Zabytki, zabytkami… jest się czym zachwycać, ale jeszcze bardziej zachwycają mnie napotkani ludzie, a właściwie ich zachowanie. Jakie?-A właśnie takie: pytasz o drogę… dostajesz pełną instrukcję i jeszcze osoba przechodzacą obok, której nie prosiłeś o pomoc doda coś od siebie… żegnają Cię z uśmiechem na twarzy, życzą miłego dnia i przyjemnego zwiedzania! (WOW) Pytałam pięć razy, bo nie wierzyłam… w końcu odpuściłam, przyjęłam do wiadomości, że oni chyba tak po prostu mają. Super! 🙂

Spacer niespodziewanie zakończyła księgarnia… zdziwieni dlaczego?… To czytajcie…Stanęłam przed witryną i zamarłam. Mój wzrok zatrzymał się na białej, materiałowej torbie z czarnym napisem: Facebook is not Franz Kafka. Chciałam krzyczeć z rozpaczy, że jest niedziela i księgarnia jest zamknięta. Taka przykrość, ale nie poddałam się -> jeszcze tam wrócę 🙂 Postanowiłam uwiecznić tę chwilę i zrobiłam sobie sesję [10 zdjęć przed szybą :-)]. Wyglądało to pewnie komicznie, no ale cóż poczynić… Franz… I wszystko jasne 🙂 (Dla niewtajemniczonych Kafka jest jednym z moich ulubionych pisarzy, ale to temat na inny wpis).

Po sesji uznałam, że maksymalny poziom zachwytu (dzięki Kafce) został osiągnięty i czas wracać do domu, zahaczyłam o kawę i po wszystkim niesamowicie usatysfakcjonowana wskoczyłam do tramwaju. Reszta zostaje na następny weekend. Podoba mi się! Dziękuję! 😉

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s